Wiele osób zadaje sobie to pytanie. Czy szczęście to coś, co po prostu mamy albo nie mamy? Czy to kwestia charakteru, wychowania, okoliczności życiowych? A może jednak można się tego nauczyć?
W psychologii coraz częściej mówi się o tym, że szczęście – rozumiane jako głębszy spokój, poczucie bezpieczeństwa, wdzięczność i życzliwość wobec siebie – nie jest wyłącznie wypadkową zewnętrznych okoliczności. To umiejętność, którą można rozwijać i ćwiczyć, podobnie jak język obcy czy nową sprawność fizyczną.
Kluczowe w tym procesie jest zrozumienie, jak działa nasz mózg i czym jest neuroplastyczność.
Czym jest neuroplastyczność?
Neuroplastyczność to zdolność mózgu do zmiany swojej struktury i funkcji pod wpływem doświadczeń. Oznacza to, że nasze nawyki myślowe, emocjonalne i behawioralne nie są raz na zawsze ustalone.
Każde doświadczenie, każda powtarzana myśl, każda emocja zostawia w naszym mózgu ślad. Im częściej coś przeżywamy, tym bardziej utrwalają się odpowiednie połączenia neuronalne. Mówiąc prosto: to, czemu poświęcamy uwagę, co ćwiczymy i powtarzamy, kształtuje nasz umysł.
Dlaczego mamy skłonność do skupiania się na tym, co trudne?
Z ewolucyjnego punktu widzenia mózg został zaprogramowany tak, by zapewnić nam przetrwanie. Jego głównym zadaniem było i jest wychwytywanie zagrożeń i zapamiętywanie tego, co bolesne lub niebezpieczne.
Rick Hanson, psycholog i neurobiolog, mówi o tym w obrazowy sposób: nasz mózg jest jak rzep na rzeczy negatywne i jak teflon na rzeczy pozytywne.
To znaczy, że nawet jeśli w ciągu dnia wydarzy się wiele dobrego, mamy tendencję do zapamiętywania głównie tego, co trudne. To mechanizm ochronny, który kiedyś ratował życie, ale dziś może prowadzić do przewlekłego stresu, zamartwiania się i obniżonego nastroju.
Jak żyć szczęśliwie?
Skoro nasz mózg ma taką wrodzoną tendencję do skupiania się na negatywach, czy jesteśmy na to skazani?
Dobra wiadomość jest taka, że nie.
Neuroplastyczność oznacza, że możemy ćwiczyć nowe sposoby patrzenia na siebie i świat. Możemy uczyć mózg zauważania, przyjmowania i zapamiętywania tego, co dobre, wspierające i kojące.
Co zrobić, aby być szczęśliwym?
Rick Hanson stworzył podejście nazywane Treningiem Pozytywnej Neuroplastyczności (Positive Neuroplasticity Training). Jego celem jest świadome „instalowanie” dobrych doświadczeń w pamięci długotrwałej i budowanie w mózgu trwałych ścieżek związanych ze spokojem, bezpieczeństwem i wdzięcznością.
To nie polega na ignorowaniu problemów ani na naiwnej afirmacji. Chodzi o to, by świadomie pozwalać sobie na dobre i uczyć się być po swojej stronie.
Jak praktykować Trening Pozytywnej Neuroplastyczności?
1. Zauważ dobre doświadczenie.
Nie musi być spektakularne. Może to być drobna przyjemność – smak kawy, ciepło koca, uśmiech bliskiej osoby, spokojny moment w ciągu dnia.
2. Zatrzymaj się przy nim.
Nie pozwól, żeby przemknęło niezauważone. Zamiast od razu przechodzić dalej, poświęć temu kilka, kilkanaście sekund. Poczuj je wyraźniej.
3. Przyjmij je.
Zamiast bagatelizować i mówić sobie „to nic takiego”, spróbuj świadomie je przyjąć. Możesz pomyśleć: „To jest dobre. Mogę to zatrzymać. To dla mnie.”
4. Powtarzaj to regularnie.
Im częściej będziesz to robić, tym mocniej utrwalasz w swoim mózgu ścieżki związane z bezpieczeństwem, spokojem i wdzięcznością.
Bycie „po swojej stronie”
Sednem tej praktyki jest uczenie się bycia po swojej stronie. Wiele osób ma nawyk umniejszania dobrych chwil, odrzucania życzliwości czy przyjemności z poczuciem, że „nie zasługują”.
Trening Pozytywnej Neuroplastyczności pomaga przełamać ten schemat. Uczy świadomego pozwalania sobie na dobro, otwartości na wsparcie i budowania zasobów emocjonalnych.
Dlaczego to działa?
Dzięki neuroplastyczności każda powtarzana myśl i emocja wzmacnia odpowiednie ścieżki w mózgu. Regularne zatrzymywanie się przy tym, co dobre, stopniowo zmienia naszą perspektywę i sposób przeżywania świata.
Z czasem:
łatwiej zauważamy to, co wspierające,
budujemy większą odporność na stres,
wzmacniamy poczucie własnej wartości,
potrafimy być dla siebie bardziej życzliwi.
Jak nauczyć się szczęśliwego życia?
Nie chodzi o udawanie, że nie ma problemów ani o życie w złudzeniach. Chodzi o świadomy wybór, żeby nie karmić umysłu wyłącznie trudnościami, ale również tym, co dobre i wspierające.
To właśnie z takich drobnych, zatrzymanych i przyjętych chwil buduje się nasze codzienne poczucie bezpieczeństwa i spokoju.
Bo szczęśliwsze życie to nie wielkie przełomy, ale setki małych momentów, którym pozwolimy w sobie zostać.


