Wyobraź sobie zwykłą, białą kartkę papieru.
Na jej środku znajduje się jedna czarna kropka.
Dla wielu osób ten prosty obraz staje się silną metaforą ich codziennego doświadczenia: czarna kropka to trudność, problem, trauma, z którą się mierzą. To wszystko, co boli i przyciąga uwagę. Tak bardzo, że z czasem człowiek zaczyna widzieć wyłącznie tę kropkę – a całe białe pole wokół niej przestaje istnieć.
Co dzieje się z naszym mózgiem, gdy doświadczamy traumy?
Z punktu widzenia neurobiologii, reakcja na trudne doświadczenie nie jest przypadkowa. Kiedy zmagamy się z sytuacją przekraczającą nasze zasoby adaptacyjne, uruchamia się układ limbiczny – a szczególnie ciało migdałowate. To ono odpowiada za natychmiastową reakcję na potencjalne zagrożenie. Reakcje „walcz”, „uciekaj” lub „zamarznij” są automatyczne i szybkie – pojawiają się zanim jeszcze zdążymy świadomie zareagować.
Ciało migdałowate działa w trybie ochronnym: wyostrza zmysły, kieruje uwagę na zagrożenie, ogranicza dostęp do myślenia analitycznego. W tym stanie możemy mieć trudność z przypomnieniem sobie zasobów, pozytywnych doświadczeń czy nawet poczucia własnej skuteczności. To tak, jakby mózg grał w kółko jedną melodię – melodię czarnej kropki.
Wiele osób, które doświadczyły traumy, funkcjonuje przez długi czas w stanie nadmiernej aktywacji. Ich system nerwowy nie wyłącza się po zakończeniu zagrożenia – ciało i umysł wciąż działają, jakby zagrożenie było obecne. To powoduje wyczerpanie, dezorientację i przekonanie, że „nic się nie da zrobić”.
TSR – terapia, która nie zaczyna od bólu, ale od siły
W nurcie Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach (TSR) nie zaczynamy od pogłębiania opowieści o traumie. TSR nie ignoruje bólu, ale też nie zakłada, że klient musi najpierw opowiedzieć swoją historię cierpienia, by rozpocząć proces zmiany. Jak piszą Teri Pichot i Thorana Nelson w książce Solution-Focused Brief Therapy with Clients Managing Trauma, wiele osób nie potrzebuje cofania się do przeszłości – potrzebuje nowego spojrzenia na swoją teraźniejszość i przyszłość.
TSR opiera się na założeniu, że klient już teraz ma w sobie zasoby i rezyliencję, tylko jeszcze ich nie widzi. Nawet jeśli mówi: „Nie umiem”, „Nie dam rady”, „Nie mam siły” – terapeuta słyszy tam przestrzeń na słowo jeszcze.
„Nie umiem… jeszcze.”
„Nie daję rady… jeszcze.”
„Nie widzę rozwiązania… jeszcze.”
To jedno słowo zmienia całkowicie perspektywę.
Nie zamyka – lecz otwiera. Nie definiuje tożsamości – lecz wyznacza kierunek ruchu.
Czym jest białe pole?
W metaforze kartki, białe pole symbolizuje wszystko, co klient już ma i co może wykorzystać w procesie zdrowienia. Są to:
małe, codzienne strategie radzenia sobie,
relacje, które przynoszą ukojenie,
wewnętrzne wartości, które nadal są ważne,
momenty, w których mimo wszystko klient dokonywał wyboru wspierającego siebie,
oraz same fakty, że klient szuka pomocy, mówi o trudnościach, zjawia się na terapii.
W TSR terapeuta wspiera klienta w poszukiwaniu mikro-zmian, czyli takich, które są możliwe tu i teraz – nawet jeśli są niewielkie, niepozorne, niedoskonałe. To właśnie z takich małych przesunięć zaczyna się proces transformacji.
Przesuwanie uwagi: z bólu na możliwości
TSR nie unieważnia cierpienia – ale nie pozwala mu również dominować całej przestrzeni. To terapia, która przesuwa uwagę z tego, co się wydarzyło, na to, co klient z tym zrobił lub robi, nawet nieświadomie.
To opowieść nie tylko o przetrwaniu, ale i o działaniu mimo bólu, o tym, co już jest możliwe. I właśnie dlatego kartka z czarną kropką staje się metaforą całego procesu terapeutycznego w TSR.
Bo nie jesteśmy tylko tą czarną kropką.
Każdy z nas nosi w sobie białe pole – przestrzeń zasobów, nadziei, siły, relacji i możliwości.
A zadaniem terapeuty jest pomóc klientowi tę przestrzeń zauważyć, nazwać i wypełn


